Piszę, bo lubię

Z szuflady

W mojej szufladzie, jeśli wyrzuci się z niej zamieszczone w innym miejscu juwenalia, nie ma zbyt dużo. Juwenalia wyrzucić łatwo, bo ich tam nigdy nie było - jak wiadomo, trzymam je w pawlaczu. Głównie dlatego, żeby było jasne, co jest co. Co do szuflady, czyli miejsca składowania tekstów niepublikowanych, główne miejsce zajmuje w niej "Powrót". To szczególny tekst szufladowy. Uznaję go za swój debiut prozatorski, chociaż nigdzie się nie ukazał. Miał jednak szansę, nawet tę sformalizowaną, bowiem w sprawie jego wydania podpisałem z Krajową Agencją Wydawniczą pierwszą w życiu umowę. Umowa nie została skonsumowana z przyczyn obiektywnych, czyli upadku wydawnictwa. No i właśnie taki to mój debiut: niby był, a jakoby go nie było. Nie ostatni to zresztą tego typu przypadek w mojej karierze pisarskiej. Generalnie więcej piszę tekstów podobających się wydawcom, niż trafia ich na rynek.

Zamieszczam tu pełny tekst "Powrotu", do ściągnięcia lub czytania na miejscu. Zastanawiałem się, w jakiej formie go opublikować, nie da się bowiem ukryć, że jest to tekst anachroniczny i brzmiący dziś staroświecko, a niekiedy naiwnie. Początkowo myślałem, żeby go podrasować i uwspółcześnić, tak aby i dla dzisiejszych fanów SF brzmiał zajmująco. Doszedłem jednak do wniosku, że byłby to gwałt na historii. W końcu powstał w określonym kontekście i punkcie rozwoju literatury fantastycznej w Polsce i jest jej typowym przedstawicielem. Zrezygnowałem więc z aktualizacji, poddając tekst jedynie redakcji edytorskiej, dla wyeliminowania niespójności, błędów logicznych czy niezgrabności narracyjnych. Reszta jest oryginalna i niech pozostanie zjawiskiem wykopaliskowym. W końcu Żuławskiego ani Verne'a też nikt nie ośmiela się uwspółcześniać ;)

"Powrót", 1985 r. - ebook

Tu wersja ePUB:

Powrót, 1985 r. - ebook

Kolejnymi tekstami historycznymi są opowiadania. Nie napisałem ich wiele, chyba jedynie te trzy. I właściwie poza pierwszym, pt. "Ten dzień", żadnego z nich nie próbowałem oferować wydawcom. "Ten dzień" wysłałem do "Młodego technika" - czasopisma specjalizującego się wówczas w publikacjach popularno-naukowych, a oprócz tego drukującego opowiadania z gatunku science fiction. Niestety, jak zwykle u mnie, czasopismo właśnie zlikwidowało dział opowiadań i mimo pochlebnej opinii do druku nie doszło. Nie zmartwiło mnie to zbytnio, bowiem po debiutanckiej umowie wydawniczej "Powrotu" szykowałem sie do większej rzeczy, tym razem z prekursorskiego podówczas nurtu fantasy (z czego w rezultacie urodziła się "Wieża Życia") i opowiadania tworzyłem dla treningu i rozpisania pióra. Jakie są? Proszę ocenić. Ich również nie modernizowałem - tak się kiedyś pisało fantastykę.

"Ten dzień", sierpień 1986 r.

"Aksjomat przejścia", listopad 1986 r.

"Odstrzał", marzec 1987 r.

A potem nastała epoka "Wieży Życia".



R E K L A M A


Poradnik finansowy: najlepsze produkty bankowe, kalkulatory, doradcy online, wnioski. Weź tani kredyt, załóż konto lub lokatę. Pomożemy.


Wejdź tędy.